Aktualności Aplikacje GrySKLEP Forum Kontakt

Android iPhone Bada Java Symbian Windows Phone
Recenzje gier Java

"Ancient Empires II" - recenzja gry

Tym razem wstępniak będzie wyjątkowo krótki. Ancient Empires II to po prostu to samo tylko więcej i lepiej!

Mam nadzieję, że wszyscy grali już, lub przynajmniej słyszeli o pierwszej części „Starożytnych Królestw”. Gra, o czym warto przypomnieć, jako jedna z niewielu dostała w naszym serwisie pełną i zasłużoną 10. Dlatego też z dużą niepewnością zasiadałem do sequela, bojąc się, czy aby czasem twórcy czegoś nie sknocili. Stara anegdotka mówi: „Co to jest wersja 2.0 programu? Programiści poprawili parę starych błędów i dodali dużo nowych” Na szczęście firma Glu Mobile spełniła pokładane w niej nadzieje i gra jest co najmniej tak dobra, jak część pierwsza.

Zacznijmy tradycyjnie – od historii. Osią fabularną pierwszej części gry był, jak pamiętamy, konflikt między prawowitym władcą krainy Thorin, Galamarem a jego złym bratem bliźniakiem – Valadornem. Część druga jest naturalnie kontynuacją tych wydarzeń. Oto wojna zakończyła się, a zjednoczeni bracia przystępują zgodnie do odbudowy swego królestwa, które nieco ucierpiało na ostatnich wydarzeniach. Jednak pojawia się coś, co przeszkodzi im w tym celu i sprawi, że o pokoju nie może być mowy… Od dawien dawna w królestwie stoją trzy świątynie – Odwagi, Mądrości i Życia. Każda z nich strzeże jednego z trzech antycznych kryształów. O kamieniach tych większość ludzi nie może powiedzieć nic pewnego. Wszyscy wierzą, że utrzymują one pokój w królestwie, choć po ostatnich wydarzeniach wiara ta mocno osłabła. Tak, czy inaczej, stało się coś niepokojącego. Bezpieczeństwo kryształów i spokój królestwa są poważnie zagrożone. Na dodatek nikt nie wie dokładnie co się wydarzyło. Król Galamar, przebywając na dalekiej północy, dowiaduje się o ataku armii szkieletów na świątynię Odwagi. Szybko zbiera grupkę żołnierzy i spieszy na ratunek. Odtąd sprawy toczą się bardzo szybko…
Nie wiem, kto pracował przy scenariuszu gry, ale jest on naprawdę ciekawy i wciągający, w przeciwieństwie do płaskiej historyjki w części pierwszej. Tutaj naprawdę można się zdziwić, gdy sprawy zaczną się wyjaśniać, a zakończenie zastanie nas z szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami.

W całej grze widać wiele rozmaitych ulepszeń w stosunku do pierwszej części. Do przejścia czeka na graczy pełne osiem misji, które jak poprzednio – zapewnią całe godziny wyśmienitej zabawy. Czy raczej wytężonej pracy szarych komórek, trudzących się nad wymyślaniem kolejnych strategie i śmiałych planów podbicia wroga. Oprócz tego, tradycyjnie, mamy tryb skirmish, tym razem z dokładnie tuzinem różnych planszy. Część z nich rozgrywać można nie tylko w dwójkę, ale także w trzy lub nawet cztery osoby! Każdą z nich może być gracz, lub sztuczna inteligencja telefonu. Miłym dodatkiem w tym trybie jest możliwość dzielenia graczy na drużyny, tworząc w ten sposób sojusze. Sądzę, że gra w cztery osoby, dwóch na dwóch, może być naprawdę ciekawą alternatywą spędzenia wolnego wieczoru.
Dodatkowo twórcy przygotowali specjalny serwer Internetowy, z którego, korzystając z odpowiedniego menu w grze, ściągnąć można newsy i – uwaga – dodatkowe poziomy do gry! Rozrywka zatem nie skończy się chyba nigdy… Wracając jednak do kampanii – wśród kolejnych misji znajdziemy, co jest nowością, także takie, w których naszym zadaniem jest jedynie eskorta kogoś przez planszę. Nie ma możliwości tworzenia nowych jednostek, więc musimy bardzo uważać na stan osobowy naszego wojska. Ciekawy dodatek, choć większość plansz, łącznie z arcytrudną finałową, polega na tym co zwykle – „Zniszcz wszystkie wojska nieprzyjaciela i przejmij wszystkie zamki”. Dokonujemy tego tradycyjnie zajmując kolejne wioski, dzięki którym zdobędziemy pieniądze, wydane z kolei na szkolenie nowych jednostek. Warto wspomnieć tutaj o kolejnej nowości, a mianowicie niszczeniu owych wiosek przez katapulty. Odbudowa ich zajmuje żołnierzom całą turę, a będąc w gruzach nie dodają energii jednostkom tam stacjonującym. Nie dostarczają nam także wsparcia finansowego.

Szata graficzna gry została jeszcze bardziej dopieszczona. Kamera, jak się wydaje, została nieco podciągnięta w górę, bowiem mamy rozleglejszy widok na teren gry. A są nim tym razem lokacje zimowe, bowiem akcja gry toczy się na wspomnianej dalekiej północy królestwa. Wszędzie zatem zalega śnieg, a walczący poruszając się po planszy wzbijają za sobą jego tumany. Z dachów domów natomiast unosi się dym, co również wygląda przyjemnie. Poruszające się jednostki są w niewielkim stopniu animowane. Inaczej niż w części pierwszej, gdzie po prostu figurki przesuwały się po planszy. Po skończonym ruchu którejś grupy nie oznaczana jest ona literką, a zmienia się jej kolor, na czarno-biały. Czasem powoduje to problemy, bo w przypadku niektórych z nich trudno określić, czy oddział już się poruszał czy jeszcze nie. A typów jednostek mamy ponownie jedenaście. Spotkamy starych znajomych – żołnierzy, łuczników oraz magów, którzy w dalszym ciągu potrafią tworzyć szkielety. Zamiast jaszczuro-ludzi otrzymaliśmy żywiołaki wody. Zostały także znane z „jedynki” wispy, katapulty i golemy. Te ostatnie niezbyt słusznie moim zdaniem zmieniono z humanoidalnych stworów w kamienne kule z ustami. Myślę, że poprzednio wyglądały lepiej. Cóż tam dalej? Dalej są wilki zamiast pająków, jednak ich ugryzienie w dalszym ciągu jest trujące dla ofiary. Najmocniejszymi jednostkami w pierwszej części były wyverny, które tutaj awansowały na ziejące ogniem smoki. Jedenastą jednostką militarną jest oczywiście sam dowódca. Jeżeli posiadamy jakiś zamek, to jego śmierć w większości plansz nie przesądza automatycznie o przegraniu całej gry. Dowódcę można podobnie jak inne jednostki kupić w zamku, choć im więcej razy zginie, tym więcej przyjdzie nam za niego zapłacić. Nie ma także obowiązku ciągłego stacjonowania wodza w zamku – nowych rekrutów możemy szkolić i bez tego. Jednak najważniejszą jak sądzę zmianą, jest wzrost liczebności każdego oddziału, z dziesięciu do stu walczących. Dzięki temu w mniejszym stopniu, niż to miało miejsce w części pierwszej, możemy przewidywać z góry wynik potyczki. Zasadnicza mechanika walki pozostała jednak niezmieniona, więc gracze, którzy zaliczyli już część pierwszą szybko się przyzwyczają.
Wreszcie, ostatnią już zmianą jaką warto odnotować, są tytuły nadawane jednostkom w miarę wzrostu ich doświadczenia. Zapoczątkowane to było w części pierwszej gry, jednak dopiero tutaj przybrało odpowiednią formę. Grupy, które zostały wypromowane na wyższy poziom atakują lepiej, jednocześnie dysponując większą obroną.

Jak można się było spodziewać, również i strona audio jest rewelacyjna. Podczas gry ciągle słyszymy klimatyczne dźwięki. Co więcej, inna melodia jest w menu, inna podczas naszego ruchu, ruchu przeciwnika, a jeszcze inna podczas walki. Za każdym razem muzyka jest dobrana odpowiednio i nie nuży zbyt szybko gracza. Choć oczywiście po kilku godzinach spędzonych z grą zapewne zapragniemy ciszy.

A.I. gry również nieco podciągnięto, choć w dalszym ciągu siła przeciwnika opiera się zasadniczo na ilości jego żołnierzy niż inteligencji. Wróg potrafi jednak zaatakować kilkoma jednostkami na raz, wybierając do ataku te cele, które najbardziej mu zagrażają. Osłabione jednostki są szybko wycofywane na tyły, gdzie dochodzą do zdrowia w wioskach. Choć czasami zdarzają się ewidentne błędy, to jednak rozgrywka jest bardzo wymagająca. Pozwala na wymyślanie i realizowanie mnóstwa strategii i planów, z udziałem różnych jednostek – o ile, jak w życiu – zdobędziemy na to fundusze.

Po raz kolejny otrzymujemy doskonały produkt, który potrafi przyciągnąć do telefonu nawet na kilka tygodni. Stanowi świetną odpowiedź dla osób, które twierdzą, że gry mobilne są wyłącznie proste i nieskomplikowane. W łatwy sposób można udowodnić im, że się mylą. Gra jest długa, skomplikowana i wymagająca. Zmusza do myślenia i przewidywania wielu ruchów naprzód, choć czasem jednak, dzięki wydłużeniu ruchów jednostek sytuacja potrafi zmienić się bardzo szybko. Ancient Empires II to stanowczo najlepsza obecnie dostępna gra strategiczna na telefony komórkowe. A fakt, że nie dostała „dziesiątki” spowodowany jest jedynie tym, że jest to „tylko” kontynuacja. Swoją drogą, ciekawe, czy Imperium czekają w najbliższym czasie jeszcze jakieś wojny?



Ocena gry:
grafika:9
muzyka:9
grywalność:9
poziom trudn.:9
OGÓLNIE:9

Telefon wykorzystany do recenzji: Sony Ericsson CX65
Producent gry: Glu Mobile
Rok wydania gry: 2005


Komentarze:

2009-03-23 13:58
Gra w 100% warta polecenia.
autor: kenobi8


2009-04-19 14:39
Jest zajefajna, oplaca sie, i da sie grac w kilki na siebie.
Jak na telefon to rewelacja, a chodzi nawet na slabszych telefonach:)
autor: Was


2009-08-11 19:54
Super gra polecam!!!
autor: pool


2009-08-11 19:56
choć ma swoje lata to mnie zadziwia grafiką
autor: pool


2010-06-13 16:07
świetna gra!!
Pierwsza część też była bardzo dobra!
Już nie mogę doczekać się 3 części mam nadzieje że Glu dadzą czadu!!
Uwaga jest jakaś ruska podróbka ae3 ale ta gra nie ma nic wspólnego z tą wspaniałą grą!
Gry w podobnych klimatach to mgs mobile 1 i 2 polecam!
Ogólnie strategie turowe to najlepszy typ gier na telefony..!
autor: MikeOl_PL


2010-09-10 07:11
grywalność 100 %
autor: gloslasu




Dodaj komentarz:

Twój podpis:

Twój e-mail:

Treść komentarza:


przepisz wyraz z obrazka obok: 


PARTNERZY:
Baza telefonów, recenzje, opinie Przydatne programy i aplikacje Java na telefon
(c) 2005-2011 Mobils.pl
Serwis wykorzystuje pliki cookies. Informacje o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy w Polityce Prywatności.